Ciekawe

De La Soul o swojej playliście: Al Green, Stevie Wonder i Planet Rock

De La Soul o swojej playliście: Al Green, Stevie Wonder i Planet Rock

Członek De La Soul opowiedział w cyklu Guardiana o piosenkach, które go ukształtowały, wzruszają i budzą rano. Wśród wyznań jest to najbardziej zaskakujące: MC grupy przyznaje, że teksty nigdy nie były dla niego najważniejsze.

Od ojca podobnego do Ala Greena do Planet Rock

Pierwsze muzyczne wspomnienia wiążą się z domem. Ojciec śpiewał w chórze i chodząc po mieszkaniu, nucił Love and Happiness Ala Greena. Wyglądał przy tym tak jak artysta z okładki płyty, że dziecko naprawdę brało go za samego Greena.

Pierwszy kupiony singiel to Underlove Melby Moore. Trafił do niego z domu towarowego Abraham & Straus na Long Island, w którym działał niewielki sklep płytowy. Dopiero później okazało się, że za produkcją stał Kashif, a jego kolejne produkcje wywoływały u słuchacza podobny zachwyt.

Przełomem był jednak moment, gdy w Bronksie, wśród mixtape’ów przynoszonych przez braci, pojawiło się Planet Rock Afrika Bambaataa & the Soulsonic Force. Ten numer sprawił, że przyszły artysta zapragnął rapować. Zapamiętał też reakcję matki, która zrugała go za przekleństwo wypowiedziane z wrażenia.

Rap bez uczenia się tekstów na pamięć

Najciekawszy fragment dotyczy pamięci do słów. Muzyk mówi o sobie:

  • „Mogę ci powiedzieć o każdym dropie i hi-hacie, ale teksty nigdy nie były dla mnie najważniejsze” – mówi członek De La Soul.

Z podziwem patrzy na Mos Defa, Blacka Thoughta czy ekipę Gorillaz, którzy podczas wspólnych występów zdają się pamiętać teksty wszystkich piosenek świata. Sam z trudem przywołuje Top Billin’ duetu Audio Two.

Na karaoke chętnie spróbowałby Tears for Fears, czyli Everybody Wants to Rule the World albo Shout. Do „grzesznych przyjemności” zalicza These Dreams zespołu Heart, którego słucha w garderobie, gdy sądzi, że nikt nie słyszy. Przypomina mu epokę wielkich fryzur. Piosenek nie porzuca na stałe: nawet te nadmiernie grane po jakimś czasie znów do niego wracają.

Stevie Wonder, Barry White i budzik o szóstej

Na imprezę poleca All I Do Stevie’ego Wondera, bo reakcję tłumu widać po twarzach. Ten sam artysta odpowiada za utwór, który wzrusza go do łez: I Love Every Little Thing About You. Podoba mu się w nim deklaracja, że przed ukochaną osobą stawia się tylko Boga.

Do romantycznych chwil wybrałby dowolną płytę Barry’ego White’a albo Let’s Get It On Marvina Gaye’a. Własnej muzyki w takich okolicznościach nigdy nie próbował, co komentuje krótkim, stanowczym „nie”. Dzień zaczyna od przekonania, że będzie piękny, dlatego na budziku ustawiał Lovely Day Billa Withersa na szóstą rano. Na własny pogrzeb wybrał I Am I Be De La Soul.

Co z tego wynika dla słuchaczy w Polsce

Playlista pokazuje, jak mocno hip-hop wyrósł z soulu i popu lat 70. i 80. U artysty, który zapisał się w historii rapu, obok klasyków gatunku pojawiają się Al Green, Heart i Tears for Fears. Dla osób zaczynających przygodę z tą grupą to dobra wskazówka, od czego zacząć odkrywanie jej inspiracji.

Przy okazji padają informacje o nowościach. Do sprzedaży trafił Stakes Is High w remiksie J Dilli z udziałem Mos Defa i Truth Enoli oraz dziewiąty album studyjny zespołu, Cabin in the Sky. Artykuł nie wspomina o koncertach w Europie, ale nagrania De La Soul zwykle można znaleźć w popularnych serwisach streamingowych, więc warto sprawdzić dostępność w swojej aplikacji.

Źródło: The Guardian – „‘It seems weird for an MC – but lyrics have never been a thing for me’: De La Soul’s honest playlist”

Previous Article
https://ccf-cccv.org/rodzinny-pakiet-medyczny-luxmed-opieka-dla-dzieci-rodzicow-i-dziadkow/ https://www.news-impuls.de/terrassenueberdachung-selber-bauen-schritt-fuer-schritt-anleitung/ https://medyczne-pakiety.com/szafy-i-szafki-na-wymiar-moj-sposob-na-idealne-wnetrze/